*Oczami Holly*
Właśnie stoję przed szafą i nie wiem co założyć na domówkę, na którą zabiera mnie mój chłopak Tyler. Jesteśmy już razem 3 miesiące. Jak na niego to i tak dużo. Znam jego reputację. Ludzie uważają go za kobieciarza, ale oni go nie znają. Lepszego chłopaka nie mogłam sobie wymarzyć. Jest dla mnie taki miły i czuły. Dobra czas skończyć to rozmyślanie i wybrać coś odpowiedniego na imprezę. Jako, że była to tylko zwykła domówka nie stroiłam się za bardzo, ale nie chciałam też wyglądać źle. Zdecydowałam się na czarne skórzane spodnie, białą koszulkę na ramiączkach, sandały na obcasie i odpowiednią biżuterię. Do tego dobrałam jeszcze beżową kopertówkę.
Makijaż i fryzura była standardowa:
Popryskałam się jeszcze perfumami i wyszłam gotowa z mojego pokoju. Poinformowałam domowników o tym, że wychodzę. Przed domem czekałam na mojego chłopaka. Po chwili przed moimi oczami pojawiło się żółte Suzuki GSX-R750. Był to ścigacz Tylera.
W tym momencie podziękowałam sobie za niezałożenie sukienki. Chłopak zatrzymał się, zsiadł z motoru i pocałował mnie namiętnie w usta.
-Hej kochanie ślicznie wyglądasz-powiedział brązowooki na co się zarumieniłam. Tyler podał mi kask z plecaka. Założyłam go na głowę nie przejmując się tym, że zniszczę sobie fryzurę. W końcu życie jest ważniejsze tak? Nie to, że nie ufam swojemu chłopakowi, ale on jest na motorze jak w transie. Wsiadłam na wielką maszynę i oplotłam rękami pas chłopaka. Brunet odpalił motor i już po chwili jechaliśmy szybko w stronę naszego celu. Po jakimś kwadransie zaczęliśmy zwalniać, aż w końcu całkiem się zatrzymaliśmy. No to imprezę czas zacząć.
#2 godziny później#
Właśnie próbuję znaleźć Tylera. Mówił, że idzie do łazienki, a nie ma go już chyba od godziny.Mimo, że wypiłam już parę kieliszków wódki jestem trzeźwa. Poszłam na piętro i otwierałam każde drzwi po kolei. Wszędzie pusto. Zostały tylko jedne drzwi i modliłam się, aby znaleźć tam chłopaka. No i zastałam. Tylko nie w takiej sytuacji jak powinnam. Mianowicie on i jakaś blond lafirynda miziali się na łóżku. Byli w samej bieliźnie. Gdy chłopak mnie zobaczył cały zesztywniał.
-Holly to nie tak jak myślisz....-próbował się tłumaczyć.
-Oj, a skąd ty możesz wiedzieć co ja myślę?!-byłam teraz niczym bomba zegarowa.
-Daj mu niech się wytłumaczy-wtrąciła swoje 5 groszy blondi.
-Zamknij się bo nie z tobą rozmawiam!-krzyknęłam na nią na co od razu zamknęła swój ryj.
-Kochanie to tylko tak wygląda....-dalej próbował swoich sił Tyler.
-A więc wcale nie obmacywaliście się w tym momencie?!-spytałam z ironią w głosie, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.-Pfff...
Już miałam wychodzić, ale przypomniałam sobie o najważniejszej rzeczy. Podeszłam do kwiatków w wazonie,wyciągnęłam te chabazie i całą zawartość wazonu wylałam na głowę chłopakowi, po czym strzeliłam mu z liścia w twarz.
-A i jeszcze jedno. Z nami koniec!
Wyszłam z tego piekielnego pokoju i zeszłam z powrotem na dół. Dopiero teraz agresja mnie opuściła, a po moich policzkach spłynęły łzy. Zamówiłam sobie taksówkę, bo innej możliwości nie miałam. Po kilku minutach bezsensownego płaczu taksówka podjechała pod budynek. Wsiadłam i podałam kierowcy adres. Wyruszyliśmy i oparłam głowę o zagłówek. Po chwili widziałam oślepiające światło i usłyszałam krzyk kierowcy...